W POCIĄGU....

Kobieta,o zdecydowanie wiejskim wyglądzie,kuliła się w kącie tuląc w ramionach dziecko.Wyglądała na lat pięćdziesiąt  kilka,ale mogła też mieć i dużo mniej....! Chuda jak tyczka,jej szaro-brązowa chusta podkreślała szczupłość ciała. Podejrzewałam,że ta kobieta,niewątplieie biedna,doznawała goryczy jeszcze okrutniejszych niż nędza.To co widziałam,na jej twarzy więcej,sinej,na tych wargach,gdzie uśmiech zdaje się nigd nie gościł;w tych oczach bez ożywczego płaczu,było rzeczą bardziej okropną niż nędza:było rozpaczą!

Dziecko spało.W porównaniu z wyglądem kobiety,wygląd dziecka był przyzwoity.Jego wełniane pończiochy nie byłypodarte, buty pospolite.ale mocne,były w dobrym stanie.Kolorowy beret nakrywał głowę  Zblkonduktor.Kobieta,przeszukując kieszeń,wyciągnęła parę dolarów....!Dokąd zapytał ? Do końca.....To nie wystarczy...!  Nie mam więcej...,odpowiedziała kobieta obojętnie,niewyraźnie,jakbymyślała o czymś innym.....! Przy tym wszystkim,ludzie zaczęli sobie zdawać sprawę z epizodu...,a pewna pani szukałaportmonetki,aby pokryć nieznaczny deficyt.Nagle,kiedy najmniej się tego ktokolwiek spodziewał,kobieta,której oczy miotały, teraz, płomienie,podniosła się i wściekym tonem krzyknęła,zwracajac sie do otaczajacych ludzi ! Mój mąż odszedł z inną !Powtórzyła to raz jeszcze wśród ogólnej ciszy i zainteresowania.I tej drugiej,oddawał wszystko co zarabia,a mnie tłukł na kwaśne jabłko!Najgorsze,że odszedł Nie wiem,gdzie jest.Już od dwóch miesięcy ,nie wiemPowieziawszy to,zwaliła się w swym kącie załamana,poprawiajac odruchowo swoją chustę,którą miała zawiązaną  pod.Drżała jak gdyby jakiś wewnętrzny huragan nią wstrząsał,a z jej oczu pociekły łzy Powoli opróżniał się tramwaj.Ludzie wychodzili pośpiesznie,unikając patrzenia na kobietę,nieruchomą w swym kącieOtuchy,kobieto—powiedziałam do niej energicznie—Jeśli pani mąż jest złym człowiekiem,niech pani nie upada na duchu z tego powodu! Ma pani dziecko w ramionach....,dla niego powinna pani pracować i żyć.Dla tego dzieciątka powinna pani podjąć się tego,czego nie podjełaby się pani dla siebie samej!Jutro chłopiec nauczy się zawodu i otoczy paniąopieką.Matki nie mają prawa poddawać się rozpaczy,jak długo żyją ich dzieci/Tym razem,kobieta wyszła z odrętwienia;odwróciła się i utkwiła we mnie swe oczy zirytowane i suche.Jej nieruchomespojrzenie rozdzierało duszę.Tymczasem dziedcko się obudziło i wyciągnęło ramionka ziewając leniwie.Kobieta chwy ciwszy dziecko,uniosła i pokazała mi je!Światło słoneczne oświetliło w pełni jego twarz i źrenice szeroko otwarte....Otwarte,ale białe i zakrzepłe,nieruchome...!Dziecko opuszczonej kobiety było ślepe....!

 

By   Oskar Perlin ( tłumaczenie z hiszpańskiego)

Comments

There have been no comments made on this article. Why not be the first and add your own comment using the form below.

Leave a comment

Commenting is restricted to registered users only. Please register or login now to submit a comment.